Hollywood Undead

środa, 14 maja 2014

Rozdział 3


Rozpoczęcie semestru ominęło Dianę przez nieszczęsną imprezą i Nathaniela. Nie zwalniało to jej jednak z całego roku. Albinos kazał jej iść do szkoły. Może wiedział, że w domu nie jest bezpieczna, albo jest w szkole ktoś kto wie więcej niż normalni ludzie? Dziewczyna i tak nie mogła zostać w domu. Nie potrafiłaby siedzieć całymi dniami sama.
Właśnie dlatego wchodziła teraz spóźniona na teren szkoły. Wyrzuciła niedopalonego papierosa do śmietnika, nie kłopocząc się dogaszeniem go.
Nie wiedziała nawet, w której klasie jest. Zauważyła woźnego i podeszła do niego.
-Gdzie jest gabinet dyrka?- zapytała opryskliwie. Była poddenerwowana. Spowodowane było to tym, że zaczynała odczuwać już głód, a po Nathanielu nie było śladu.
-Po prawej stronie, drugie drzwi.- wskazał ręką w tamtą stronę.
Dziewczyna udała się tam. Weszła do pokoju z napisem „Dyrektor”.
-Dobry...-przywitała się i usiadła na fotelu naprzeciwko biurka.- Mam pewien problem...
-Jaki, dziecino?- Czy ja wyglądam na dziecko? Przeszło przez myśl Dianie.
-Nie uczestniczyłam w rozpoczęciu roku i nie mam pojęcia w jakiej jestem klasie.
-Imię i nazwisko?- zapytał, przewracając kilka kartek w notatniku.
-Diana Ellson.
-Hm... Należysz do 1b. Wychowawcą jest pani Leona Murillo.-Spojrzał na tabele z rozpiską zajęć.- Teraz mają lekcje w klasie 26. Drugie piętro po prawej stronie.
-Dzięki.-powiedziała i już jej nie było. Nie zobaczyła karcącego wzroku wbitego w jej plecy.
Bez entuzjazmu szła po schodach, jakby jej glany zrobiły się trzy razy cięższe. Cała szkoła była pomalowana na mdły oliwkowy kolor. Od razu rzuciło to się w oczy Dianie. Nie lubiła zielonego. Jedyne co tolerowała to intensywną barwę oczu.
Kiedy dotarła na wskazane miejsce odczekała chwilę. Poprawiła włosy związane w kucyka, i nastroszyła delikatnie króciutkie włoski po prawej stronie głowy. Niedawno znowu je przycięła. Musiała wyglądać na uosobienie anarchii jak zawsze. Szczególnie, że musiała od razu pokazać reszcie klasy, że ma ich gdzieś. Nie chciała się z nikim to zaprzyjaźniać. Wolała, żeby jej tajemnica pozostała tajemnicą. Zresztą, kto by uwierzył jej, że jest wampirem? Albo jakiś szaleniec, albo inny wampir. Ciekawiło ją czy nie ma tu jakichś.
Weszła bez pukania do sali, otwierając szeroko drzwi. Wszystkie spojrzenia skierowały się w jej stronę.
-Pani Murillo? - spojrzała na kobietę przy tablicy. Pisała jakieś zdania na niej. Diana nie kłopotała się przeczytaniem ich. Jeśli nie musiała, to tego nie robiła.
-Tak, a o co chodzi?- zapytała, zniesmaczona brakiem manier u dziewczyny.
-Podobno chodzę do tej klasy.
-Panna Ellson?- Diana przytaknęła.- Powiesz coś o sobie w takim razie?
-Nie potrzebuję, żeby ktoś wiedział o mnie coś więcej niż to ze mam na imię Diana.- Wszyscy spojrzeli na nią zaskoczeni. Jej wygląd upewniał, że dobrze zrozumieli co powiedziała. Glany zazwyczaj nie służą zyskiwaniu przyjaciół. Jeśli by dodać do tego czarne, poprzecierane rurki, obszerną bluzę tego samego koloru z białą gołębicą z granatem na przedzie. Mocny makijaż w ciemnych barwach i wygoloną część włosów, dodająca zadziornego wyglądu, to dostawało się taką Dianę.
-Usiądź na wolnym miejscu w takim razie.
Diana spojrzała na ostatnią ławkę przy oknie. Siedziało tam dwoje chłopaków. Na oko wyżsi od dziewczyny o głowę. Podeszła do nich i spojrzała na nich z góry. To, że stała dawało jej lekką przewagę wzrostu.
-Zaszła zmiana. Teraz to moje miejsce.- odczekała chwilę, jednak nie uzyskała, żadnej odpowiedzi. Zignorowali ją, a to tylko zdenerwowało Dianę. Nienawidziła być olewana.
-To klasa specjalna?- skierowała swoje pytanie do nauczycielki.- Oni chyba nie rozumieją co się do nich mówi.
Kobieta zwróciła uwagę na chłopaków. Jej wzrok sugerował, że nie ma zamiaru polemizować.
-Neil i Chris... przesiądźcie się do innej ławki.
-Siedzimy tu od początku. Czemu mamy się przenosić?- oburzył się jeden z nich.
-Bo ja tak mówię.- jej ton nie pozwalał się sprzeciwić. Był twardy i surowy.
Już bez słowa opuścili ławkę, zabierając wszystkie swoje rzeczy. Diana zajęła opatrzone wcześniej miejsce. Oparła się plecami o kaloryfer i odchyliła głowę na parapet. Czuła wzrok nauczycielki na sobie. Specjalnie położyła ubłocone glany na siedzeniu obok.
-Może pani kontynuować... Nie przeszkadza mi pani.- fałszywie niewinnym głosem doprowadziła kobietę do szału. Nie pokazała jednak tego po sobie w inny sposób, poza rozszerzeniem źrenic. Mogła się teraz jej przyjrzeć. Była ruda... „Jebać rudych”- miała już pomyśleć Diana, ale kiedy zobaczyła arystokratyczne rysy twarzy i zielone oczy stwierdziła, że Leona jest całkiem ładna. Wyglądała jak całkowite przeciwieństwo punkowej Diany. Schludna i uporządkowana rudowłosa piękność. Diany nie można było określić jako brzydką, ale ilość czarnych cieni uniemożliwiały dostrzeżenie jej prawdziwej urody. Dziewczyna nie czuła potrzeby by ją pokazywać całemu światu.
-Na moich lekcjach, nie będziesz się tak zachowywać.- głos kobiety był niczym odłamki lodu. Zimny i ostry.
-Pani wrzuci trochę na luz, bo żyłka pani pęknie. I co wtedy będzie?- udała zatroskaną.- Jak sobie uczniowie poradzą bez swojego szkolnego terminatora?- Wszyscy w klasie spojrzeli na nią ze zgrozą.
-Ona zginie dzisiaj...- usłyszała szept jakiejś dziewczyny z drugiego końca sali. Wampirzy słuch umożliwił Dianie usłyszenie tego.
-Dość! Idziesz do pedagoga w tej chwili.- W całej szkole rozległ się w tym momencie dźwięk dzwonka oznajmiający koniec lekcji. Nikt jednak się nie ruszył z miejsca oprócz Diany.
-Jaka szkoda...- odezwała się czarnowłosa. Jej głos można było uznać za słodki i niewinny. - Bardzo bym chciała, ale nie skorzystam z tej propozycji. Widzi pani... mam zaraz kolejną lekcję, a nie chciałabym się spóźnić na kolejną.- „Powinnam się zapisać na kółko teatralne.” Ostatniego zdania nie wypowiedziała na głos. Wyszła z klasy trzaskając za sobą drzwiami, zostawiając w niej zszokowanych uczniów i wściekłą nauczycielkę



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz