Rozpoczęcie
semestru ominęło Dianę przez nieszczęsną imprezą i Nathaniela.
Nie zwalniało to jej jednak z całego roku. Albinos kazał jej iść
do szkoły. Może wiedział, że w domu nie jest bezpieczna, albo
jest w szkole ktoś kto wie więcej niż normalni ludzie? Dziewczyna
i tak nie mogła zostać w domu. Nie potrafiłaby siedzieć całymi
dniami sama.
Właśnie
dlatego wchodziła teraz spóźniona na teren szkoły. Wyrzuciła
niedopalonego papierosa do śmietnika, nie kłopocząc się
dogaszeniem go.
Nie
wiedziała nawet, w której klasie jest. Zauważyła woźnego i
podeszła do niego.
-Gdzie
jest gabinet dyrka?- zapytała opryskliwie. Była poddenerwowana.
Spowodowane było to tym, że zaczynała odczuwać już głód, a po
Nathanielu nie było śladu.
-Po
prawej stronie, drugie drzwi.- wskazał ręką w tamtą stronę.
Dziewczyna
udała się tam. Weszła do pokoju z napisem „Dyrektor”.
-Dobry...-przywitała
się i usiadła na fotelu naprzeciwko biurka.- Mam pewien problem...
-Jaki,
dziecino?- Czy ja wyglądam na dziecko? Przeszło przez myśl Dianie.
-Nie
uczestniczyłam w rozpoczęciu roku i nie mam pojęcia w jakiej
jestem klasie.
-Imię
i nazwisko?- zapytał, przewracając kilka kartek w notatniku.
-Diana
Ellson.
-Hm...
Należysz do 1b. Wychowawcą jest pani Leona Murillo.-Spojrzał na
tabele z rozpiską zajęć.- Teraz mają lekcje w klasie 26. Drugie
piętro po prawej stronie.
-Dzięki.-powiedziała
i już jej nie było. Nie zobaczyła karcącego wzroku wbitego w jej
plecy.
Bez
entuzjazmu szła po schodach, jakby jej glany zrobiły się trzy razy
cięższe. Cała szkoła była pomalowana na mdły oliwkowy kolor. Od
razu rzuciło to się w oczy Dianie. Nie lubiła zielonego. Jedyne co
tolerowała to intensywną barwę oczu.
Kiedy
dotarła na wskazane miejsce odczekała chwilę. Poprawiła włosy
związane w kucyka, i nastroszyła delikatnie króciutkie włoski po
prawej stronie głowy. Niedawno znowu je przycięła. Musiała
wyglądać na uosobienie anarchii jak zawsze. Szczególnie, że
musiała od razu pokazać reszcie klasy, że ma ich gdzieś. Nie
chciała się z nikim to zaprzyjaźniać. Wolała, żeby jej
tajemnica pozostała tajemnicą. Zresztą, kto by uwierzył jej, że
jest wampirem? Albo jakiś szaleniec, albo inny wampir. Ciekawiło ją
czy nie ma tu jakichś.
Weszła
bez pukania do sali, otwierając szeroko drzwi. Wszystkie spojrzenia
skierowały się w jej stronę.
-Pani
Murillo? - spojrzała na kobietę przy tablicy. Pisała jakieś
zdania na niej. Diana nie kłopotała się przeczytaniem ich. Jeśli
nie musiała, to tego nie robiła.
-Tak,
a o co chodzi?- zapytała, zniesmaczona brakiem manier u dziewczyny.
-Podobno
chodzę do tej klasy.
-Panna
Ellson?- Diana przytaknęła.- Powiesz coś o sobie w takim razie?
-Nie
potrzebuję, żeby ktoś wiedział o mnie coś więcej niż to ze mam
na imię Diana.- Wszyscy spojrzeli na nią zaskoczeni. Jej wygląd
upewniał, że dobrze zrozumieli co powiedziała. Glany zazwyczaj nie
służą zyskiwaniu przyjaciół. Jeśli by dodać do tego czarne,
poprzecierane rurki, obszerną bluzę tego samego koloru z białą
gołębicą z granatem na przedzie. Mocny makijaż w ciemnych barwach
i wygoloną część włosów, dodająca zadziornego wyglądu, to
dostawało się taką Dianę.
-Usiądź
na wolnym miejscu w takim razie.
Diana
spojrzała na ostatnią ławkę przy oknie. Siedziało tam dwoje
chłopaków. Na oko wyżsi od dziewczyny o głowę. Podeszła do nich
i spojrzała na nich z góry. To, że stała dawało jej lekką
przewagę wzrostu.
-Zaszła
zmiana. Teraz to moje miejsce.- odczekała chwilę, jednak nie
uzyskała, żadnej odpowiedzi. Zignorowali ją, a to tylko
zdenerwowało Dianę. Nienawidziła być olewana.
-To
klasa specjalna?- skierowała swoje pytanie do nauczycielki.- Oni
chyba nie rozumieją co się do nich mówi.
Kobieta
zwróciła uwagę na chłopaków. Jej wzrok sugerował, że nie ma
zamiaru polemizować.
-Neil
i Chris... przesiądźcie się do innej ławki.
-Siedzimy
tu od początku. Czemu mamy się przenosić?- oburzył się jeden z
nich.
-Bo
ja tak mówię.- jej ton nie pozwalał się sprzeciwić. Był twardy
i surowy.
Już
bez słowa opuścili ławkę, zabierając wszystkie swoje rzeczy.
Diana zajęła opatrzone wcześniej miejsce. Oparła się plecami o
kaloryfer i odchyliła głowę na parapet. Czuła wzrok nauczycielki
na sobie. Specjalnie położyła ubłocone glany na siedzeniu obok.
-Może
pani kontynuować... Nie przeszkadza mi pani.- fałszywie niewinnym
głosem doprowadziła kobietę do szału. Nie pokazała jednak tego
po sobie w inny sposób, poza rozszerzeniem źrenic. Mogła się
teraz jej przyjrzeć. Była ruda... „Jebać rudych”- miała już
pomyśleć Diana, ale kiedy zobaczyła arystokratyczne rysy twarzy i
zielone oczy stwierdziła, że Leona jest całkiem ładna. Wyglądała
jak całkowite przeciwieństwo punkowej Diany. Schludna i
uporządkowana rudowłosa piękność. Diany nie można było
określić jako brzydką, ale ilość czarnych cieni uniemożliwiały
dostrzeżenie jej prawdziwej urody. Dziewczyna nie czuła potrzeby by
ją pokazywać całemu światu.
-Na
moich lekcjach, nie będziesz się tak zachowywać.- głos kobiety
był niczym odłamki lodu. Zimny i ostry.
-Pani
wrzuci trochę na luz, bo żyłka pani pęknie. I co wtedy będzie?-
udała zatroskaną.- Jak sobie uczniowie poradzą bez swojego
szkolnego terminatora?- Wszyscy w klasie spojrzeli na nią ze zgrozą.
-Ona
zginie dzisiaj...- usłyszała szept jakiejś dziewczyny z drugiego
końca sali. Wampirzy słuch umożliwił Dianie usłyszenie tego.
-Dość!
Idziesz do pedagoga w tej chwili.- W całej szkole rozległ się w
tym momencie dźwięk dzwonka oznajmiający koniec lekcji. Nikt
jednak się nie ruszył z miejsca oprócz Diany.
-Jaka
szkoda...- odezwała się czarnowłosa. Jej głos można było uznać
za słodki i niewinny. - Bardzo bym chciała, ale nie skorzystam z
tej propozycji. Widzi pani... mam zaraz kolejną lekcję, a nie
chciałabym się spóźnić na kolejną.- „Powinnam się zapisać
na kółko teatralne.” Ostatniego zdania nie wypowiedziała na
głos. Wyszła z klasy trzaskając za sobą drzwiami, zostawiając w
niej zszokowanych uczniów i wściekłą nauczycielkę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz