-
Viktorze!
Rzuciła
się na białą sofę w salonie.
-
Słucham cię, Leono?
-
Dlaczego?
-
Pardon?
-
Dlaczego użyłeś swoich mocy przy Matthew? Przecież ty nigdy
wcześniej przy ludziach nie korzystałeś ze swoich umiejętności
demona. Były wyjątki, ale to tylko w sytuacjach krytycznych.
-
Po raz kolejny zwrócę pani uwagę na poprawny dobór słów –
przy ludziach.
-
Co ty niby sugerujesz? Że on…
-
Tak – wtrącił się. – Ja to wiem. Całe jego towarzystwo jest
niebezpieczne. Zalecałbym się trzymać pani z dala od całej
szóstki. Szczególnie od tak zwanego J-Doga. Faceci są naprawdę
okropni.
-
Jak śmiesz mówić tak o…! – zmarszczyła brwi i obdarzyła
swojego lokaja wrogim spojrzeniem.
-
Czy ja kiedykolwiek się myliłem, co do ludzi? – zadał dosadne
pytanie, przerywając jej.
Twarz
rudowłosej złagodniała. Przybrała wręcz wyrazu strachu z
domieszką skruchy.
-
Nie. Nie myliłeś się nigdy, Viktorze – opuściła wzrok na
tapicerkę.
Zaczęła
się głęboko zastanawiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz