Hollywood Undead

środa, 28 maja 2014

Rozdział 21

  Dni w pracy mijały Leonie, jak zawsze, szybko. Niestety już nie bez problemów.
  Diana Ellson została zmuszona do chodzenia do szkoły, groził jej kurator. Ta dziewczyna, to uosobienie chaosu i anarchii. Każdy nauczyciel praktycznie jej ulegał, nie wymagał od niej niczego innego, jak siedzenia z tyłkiem przy ławce. Nie musiała nawet ich słuchać, ale dla świętego spokoju być w klasie.
  Co innego Leona. Na jej lekcjach miał panować porządek, nie ma, że boli.
- Diana, podejdź proszę do tablicy – odezwała się grzecznie, zapatrzona w monitor swojego służbowego laptopa.
- Mhm… - czarnowłosa siedziała na obróconym na bok krześle, tyłem do okna i przyglądała się swoim paznokciom.
- Diana, poproszę cię do tablicy – nutka niecierpliwości zdała się wkraść w ton głosu Leony. Odruchowo poprawiła idealnie leżące okulary i spojrzała się na uczennicę.
- Yup, już lecę… - przeciągnęła się tylko, wydając z siebie przeciągły jęk. Nawet nie zauważyła kiedy nauczycielka podeszła do jej ławki.
- Nie przeginaj, Ellson – skarciła ją wzrokiem, a ta niewzruszona spojrzała jej w oczy. – Wiem, że od ciebie nikt niczego nie wymaga, ale dobrze wiesz, że ze mną nie takie numery…
- O matko, weź się odczep, co? – Diana skrzywiła się. – Mnie tu nawet nie powinno być! Sama widzisz, że nie pasuję do tej zgrai dupowłazów i wazeliniarzy…
  Leona była co najmniej zszokowana tymi określeniami.
- … siedzą tylko i uniżają przed tobą te swoje główki – słowa nastolatki były przesiąknięte pogardą i wstrętem. – O nie, nie… Nie masz nawet na co liczyć, nie będę taka! Idź sobie szukać pupilków gdzie indziej.
  Rudowłosa aż oniemiała. Wytrzeszczyła tylko oczy na dziewczynę i zbierała myśli.
- Wiesz w ogóle, co to jest dobre wychowanie? – odparowała po dłuższym czasie. Nikt z klasy nie śmiał nawet spojrzeć w ich stronę, każdy robił wyznaczone zadania. – Oh, przepraszam, głupie pytanie. Nie wiem dlaczego uznajesz zwyczajne podejście do tablicy za objaw, jak ty to ujęłaś, wazeliniarstwa, ale wiem, że powinnaś się troszeczkę zastanowić nad swoim zachowaniem. Dalej, do tablicy! Jak Kuba bogu, tak Bóg Kubie. Ty jesteś niegrzeczna względem mnie, to i vice versa. Szoruj!
  Diana prychnęła tylko, przewróciła oczami i usiadła w miarę normalnie. Kobieta zmrużyła oczy i powróciła na swoje miejsce.
- Zostań po dzwonku – wlepiła z powrotem wzrok w laptop. – Trudy, w takim razie ty podejdź do tablicy. Nie masz raczej takiego samego zdania, co nasza szkolna anarchistka, prawda?
  Zgrabna brunetka pokiwała głową w popłochu i drobnym, nerwowym krokiem podeszła do tablicy interaktywnej. Była tak przerażona, że aż dostała gęsiej skórki.
  O mamo, pomyślała sobie Leona, czy ja naprawdę jestem aż taka straszna? No z wyglądu raczej nie, to, że ubieram się elegancko, raczej nie powinno odstraszać ludzi! Co, bo jestem ruda i nie mam duszy? Hmpf! Też mi myśle… O rany, nie, tego nie było, to się wytnie, ja nie mam duszy. No to pomijając ten fakt, przecież zachowuję się jak człowiek, mam uczucia i je okazuję! To, że jestem wymagająca, to co innego. Ale przecież nie jestem jedynym nauczycielem w tej szkole, który wymaga od uczniów uczenia się.
  Rudowłosa zmarszczyła nosek i zdjęła okulary, po czym oparła czoło na dłoniach.

- Nie potrafię zrozumieć ludzi – westchnęła i ponownie założyła okulary.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz